fbpx

Ekologia, zero waste, czyste uprawy żywności — to wokół m.in. tych zagadnień krąży działalność startupów, które biorą udział w projekcie Speed Up Your Business, realizowanym przez Bank Żywności w Olsztynie i Kuźnię Społeczną. Powrót do źródeł, czerpanie z potencjału natury przeżywa prawdziwy rozkwit. Pandemia dobitnie pokazała nam, że to w niej powinnyśmy szukać wsparcia.

Tkany zapis chwili
Inspiracją było macierzyństwo. Synek nieustająco domagał się uwagi, więc Magda, będąc w kolejnej ciąży, zaplanowała zakup chusty do noszenia malucha blisko ciała. Ten rynkowy trend plus dylemat dotyczący wyboru właściwej chusty, skłonił ją do stworzenia własnego dzieła. Zbiegło się to z utratą pracy, więc za namową męża zainwestowała w pierwsze krosno i rozpoczęła nowy rozdział w życiu. Zanim skończyła profesjonalny kurs tkactwa, korzystała z tutoriali w Internecie. I to wystarczyło, aby wygrać Polski Chustowy Konkurs Tkacki. Uskrzydliło ją to na tyle, że założyła własną markę Loomberry. — Od dzieciństwa kiełkowała we mnie pasja tworzenia — przyznaje Magda Ogińska, absolwentka kierunku towaroznawstwo na UWM. — Ponieważ w sklepach brakowało wszystkiego, mama szyła nam ubrania, inspirowała, aby „z niczego” tworzyć zabawki, stroje. Ta kreatywność zaowocowała po latach i pozwoliła mi spełnić marzenie o własnym miniwarsztacie tkackim.

Szlachetne jedwabie, bawełna, len, konopie, wełna z alpaki czy polskich owiec, wiskoza, a nawet przędza z zielonej herbaty czy proteinami mleka. Naturalne, przyjazne dla skóry, trafiają na warsztat Magdy, która robi z nich niepowtarzalne chusty i szale. W sklepie internetowym z autorskimi projektami marki Loomberry pojawią się też tekstylia domowe: dywaniki, ściereczki, poduszki, abażury. W planach jest również kolekcja modowa — krawaty, muszki, dodatki dla pań. — Głowę mam pełną pomysłów, brakuje mi jedynie czasu, aby je wszystkie zrealizować — przyznaje właścicielka marki. — Czas tworzenia chusty od projektu po wykończenie zajmuje średnio miesiąc. To praca na pograniczu medytacji, całkowite bycie w „tu i teraz”. Wkładam w to, co robię nie tylko mnóstwo czasu i energii, ale też emocji. Klientki przychodzą do mnie ze swoimi inspiracjami, oczekiwaniami, czekają z niecierpliwością na efekt zamówienia. A potem dzielą się ze mną radością z wymarzonej chusty czy szala, przesyłając wzruszające fotki.

Farbowanie przędzy to kolejna dziedzina, którą rozwija Magda. Docelowo chce korzystać wyłącznie z barwników naturalnych. Wymaga to jednak przyswojenia ogromnej wiedzy na temat wegetacji, kwitnienia roślin z ogrodów, łąk i lasów jak forsycja, dąb, skrzyp polny, które nadają przędzy niepowtarzalnej głębi kolorów. — Jestem ekoświruską” i chcę, aby mój proces tworzenia był zgodny z duchem slow i fair trade — tłumaczy Magda. — Sprawdzam, z jakich upraw pochodzą przędze, czy nie pracowały przy nich dziecięce rączki. Mam na koncie kilkadziesiąt realizacji i prawie nikt nie narzekał do tej pory na cenę wyrobów. Trafiają do mnie świadomi klienci, którzy doceniają ogrom włożonej w nie pracy. No i gwarancję, że będą posiadaczami jedynej takiej tkaniny na świecie. Żaden wzór ani splot nie jest do powtórzenia, bo jest zapisem chwili i emocji.

Doniczki pełne zdrowia
Z mikrowarzywami zetknęła się, pisząc doktorat. Jego tematem była uprawa rukwi wodnej — jednej z najzdrowszych roślin na świecie. Praca naukowa nad tym, jak w naturalny sposób zwiększyć wartość odżywczą roślin bez nawozów sztucznych, podsunęła jej pomysł na biznes. Faza wzrostu rośliny pomiędzy kiełkiem a tzw. babyleaf’em, to nie tylko kumulacja składników odżywczych, ale też smaku, barwy i tekstury. Mikrowarzywa dostarczają ich ok. kilkudziesięciu razy więcej niż dorosła roślina, a do tego są pyszne i nawet ich niewielka ilość podkreśla smak potraw. — Model, który dominuje w rolnictwie, to duży plon o niskiej jakości. Wyjałowiona gleba pod uprawy sprawia, że warzywa, które kupujemy w sklepie, mają niższą wartość, niż te, produkowane jeszcze w latach 60. — tłumaczy Kinga Młyńska, właścicielka marki Mikrowarzywa z Warmii. — Dopracowałam uprawę mikrowarzyw tak, aby jak najwięcej mogły czerpać z organicznego podłoża i słońca. Wystarczy raz ich spróbować, aby docenić walory smakowe i dołączyć na stałe do jadłospisu. Klienci są zaskoczeni ich wydajnością i wpływem na wygląd i zdrowie.

Większość gatunków roślin kapustowatych mikrowarzyw jak np. czerwony jarmuż, kapusta i kalarepa zawiera m.in. substancje chroniące przed nowotworami czy niwelujące skutki cukrzycy. Ulubionym wyrazistym smakiem klientów jest nasturcja zawierająca mnóstwo minerałów poprawiających wygląd cery, włosów i paznokci, a dzieci uwielbiają słodkawy groszek i rzodkiewkę. Mikrowarzywa wpisują się w trend zero waste — nawet ich przezroczyste opakowanie z kukurydzy jest biodegradowalne, a sposób uprawy pozwala na oszczędność wody. — W pełni ekologiczny proces uprawy pozwala na uzyskanie maksymalnie wysokiej jakości — tłumaczy Kinga. — Uświadamianie o wartościach superfood i potrzebie ekologii, to moja pasja i sposób na życie. W każdą doniczkę wkładam swoje serce, chętnie dzielę się wiedzą i poradami.

Na razie, uprawy powstają na zamówienie indywidualnych klientów, pojawiały się także w olsztyńskim sklepie ze zdrową żywnością, czy na targach produktów regionalnych. Uprawa każdej rośliny trwa 2-3 tygodnie, ale każda ich ilość schodzi na pniu. Kinga opracowuje know-how, który pozwoli miłośnikom superfood tworzyć całoroczne miniuprawy w mieście. — Model „z pola do miasta” umożliwi uprawę mikrowarzyw w warunkach domowych — tłumaczy Kinga. —Zamierzam stworzyć franczyzę, która będzie rozpowszechniać mikrowarzywa w innych polskich regionach. Choć Warmia i Mazury mają ogromny potencjał rolniczy, chcę, aby wiedza o potencjale mikrowarzyw poszła w świat i zainspirowała do bardziej świadomego, jakościowego odżywiania.

Opłacalna produkcja, czysta żywność

Choć dostęp do świeżych warzyw i owoców mamy w sklepach przez cały rok, ich uprawa poza sezonem wiąże się z dodatkowymi nakładami prac. Innowacyjny system oświetlenia ledowego szklarni i foliowych tuneli, którego prototyp powstał w Olsztynie, pozwala uzyskać optymalne warunki uprawy poza sezonem i uniknąć stosowania pestycydów. System sterowania światłem korzysta z algorytmu, który bazuje na danych, takich jak warunki klimatyczne, temperatura, nawodnienie, optymalnych i najkorzystniejszych dla danej rośliny. System dopasowuje parametry światła, stwarzając nawet zimą warunki uprawy zbliżone do naturalnych, sezonowych. To opracowane przez firmę ASUN z Olsztyna rozwiązanie pozwala zmaksymalizować plony przy oszczędności energii i zasobów, a przy tym wyprodukować zdrową żywność bez chemii.— Jesteśmy na etapie dopracowywania prototypu oświetlenia, który testujemy we współpracy z Uniwersytetem Przyrodniczym w Poznaniu — tłumaczy Radosław Kurenda, inżynier informatyk, prezes spółki ASUN. — Nasz rolniczy region inspiruje nas do poszukiwania innowacji, wpisujemy się w niszę inteligentnych eko-rozwiązań. Oprócz lamp pracujemy m.in. nad bezprzewodowym systemem do pomiaru parametrów wód, monitoringiem pól uprawnych, modułowym systemem lokalizacji. Szukamy rozwiązań, które pozwolą na opłacalną produkcję czystej i zdrowej żywności, wsparcie rolnika w podejmowaniu decyzji oraz komfortu pracy osób pracujących w tej branży.

Oświetlenie LED pozwoli nie tylko zmaksymalizować plony w dużych szklarniach, ale też w przydomowych ogrodach. Dzięki opracowanemu projektowi autonomicznej, sterowanej komputerowo miniszklarni, uprawa warzyw będzie możliwa przez większą część roku bez względu na wiedzę i umiejętności. — Przygotowujemy specjalny software wspomagający pracę hodowców — i profesjonalistów i amatorów — tłumaczy prezes. — Nasz system będzie zalążkiem komputera klimatycznego, który pomoże zoptymalizować proces uprawy. Oświetlenie zużywa 40 proc. energii mniej niż konwencjonalne oprawy. Będziemy dawać gwarancję, że nasze oświetlenie da wymierny efekt bez względu na rozmiar produkcji. Potwierdzają to przeprowadzone wspólnie z naukowcami badania oraz testy.